|
Autor
|
Wiadomość
|
|
zuzka28
19/07/2011 14:31
|
czy sasiadki probuja ,,podrzucic'' Wam swoje dzieci ?
hej dziewczyny
zastanawiam sie czy to tylko ja mam taki problem.
moja sasiadka co jakis czas probuje mi ,,wcisnac'' swoje dziecko ,poniewaz ona i jej maz pracuja. Sama mam dziecko, prace i kupe obowiazkow na glowie i po prostu nie mam ochoty nianczenia ,,cudzej,, pociechy. Z sasiadka jestesmy tylko znajomymi,wiec jej pytanie wydaje mi sie niewlasciwe. Kilka razy zostalam z jej pociecha,ale myslalam,ze mi glowe rozerwie. Ja po pracy (tak samo jak i moj maz) mamy ochote odpoczac . Nasza praca jest tak ,,zorganizowana'' ,zebysmy nie musieli mlodego nikomu podrzucac. Juz nie piwrwszy raz sie wykrecalam,ale ona nadal mnie prosi. Zasugerowalam jej ,zeby dawala syna do childmindera, bo niby dlaczego ja mam robic cos na co nie mam ochoty? Czy macie podobne sytuacje i co o tym myslicie>?
ps. nie mam nic przeciwko ,zeby posiedziec z dziecmi swoich kolezanek od czasu do czasu,ale ona jest tylko sasiadka .
|
|
zabolek12385
21/07/2011 11:29
|
hej to i tak nie masz zle 
Moja "kochana sasiadka" mnie nie prosi tylko jak cora (4 latka) wyjdzie tylko na ogrodek to jej dzieci (chlopiec 6 lat , dziewczynka 2 latka) same przelaza przez plot do nas. na kazde zwrocenie uwagi rodzicom mowi tylko ze o tak rozumieja ze ja sobie tego nie zycze ( tylko i wylocznie dlatego ze chlopak robi co che, skacze po schodach na rolkach, syfia mi - co zjedza to papierki buch na ziemie itp a wiadomo jak sa na moim ogrodku to prawnie ja jestem odpowiedzialna za dzieci) jej corka tak lapczywie je i pije ze wiele razy juz sie zakrztusila a rodzice nic zero reakcji no bo sa u mnie. wiec zawsze rodzice mowia ze tak rozumieja i ze nie pozwolili dzieciom isc no ale one tak chca i co ona ma zrobic skoro same przechodza. kiedy raz ich sila zabrala do domu to wiadomo moja cora w placz bo chce sie bawic. final jest taki ze albo zabawiam mala czyms w domu jak pogoda nie pewna albo chodze na caly dzien do parku .
|
|
zuzka28
21/07/2011 21:51
|
kurcze,niektorzy to maja tupet !
|
|
mama88
28/07/2011 16:17
|
witam
Ja na zabolaku na twoim miejscu postawilabym wyzszy plot   
Ja na cale szczescie nie mam tego problemu moje sasiadki radza sobie same.
Ale ja jestem bezposrednia osoba i jezeli by wchodzila tak ta glowe to bym jej o tym powiedziala jezeli by nie zadzialalo to bym przestala drzwi otwierac hehe wiem troche hamsko no ale jak ludzie sa tak bezczelni ze wciskaja ci dziecko to ty musisz robic to samo.
|
|
zabolek12385
28/07/2011 16:55
|
Plotu nie mam jak postawic bo to mieszkanie agencji wiec swojej kasy nie bede w to pakowac. narazie sie troche uspokoilo dzieci bawia sie przez plot bo ostatnio powiedzialam matce ze nie chce zeby jej dzieci byly u mnie na ogrodzie. zobaczymy jak dlugo tak bbedzie
|
|
mama88
28/07/2011 17:08
|
to chociaz tyle...
zawsze mozesz poprosic agencje o zwrot pieniedzy lub postaiwenie plotu
|
|
Natasha
29/07/2011 16:53
|
Powiedz ze twoje dzieci zlapaly tajemnicza zakazna chorobe najlepiej tropikalna (po wakacjach np) i sa objete kwarantanna.... )))
|
|
anucha24
19/01/2012 14:49
|
to jeszcze nic
moi sasiedzi pracujacy oboje przylazili do mnie co piatek (wiedzac jaka maja sytuacje piatek w piatek) i jeszcze mowili zebym poszla do nich bo mlody -5 lat ma tam swoje zabawki;//
ja wowczas nie pracowalam,szukalam pracy i chyba mysleli ze to dla mnie rozrywka,pomoglam im raz drugi trzeci ale jak to sie stawalo piatek w piatek to odmowilam i do dzis ze mna nie gadaja, a zrobilam to grzecznie!!!!!!!!!
czasem mowia czesc czasem nie, mowie o sasiadach polakach.dodatkowo obok nas jest Go Bananas dla dzieci i ani mysla oddac mlodego tam by sie pobawil w swoim towarzystwie na te pare godzin.zbiednieliby chyba inwestujac w rozwoj syna 5f na godzine. masakra;/
chce dodac jeszcze ze jak sie wprowadzilismy na to osiedle, a oni juz mieszkali to mimo ze wiedzialam ze to polacy udawali ze tak nie jest i mowili do siebie po angielsku!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jaki żal.
najlepsza beka ze dzieciak zagadywal do nich po polsku i oni nic, cisza.zdradzał ich perfidnie a oni nic. nie rozumiem takich osob i stronię od nich jak mogę.
poza tym w moim miescie chyba panuje zakaz mowienia po polsku, bo ilekroć idziemy gdzieś z mężem to mijający nas polacy nagle milkną...widac ich z km ale co tam.normalnie nienawidze tego. nie wiem po co takie ceregiele. ale to swiadczy o nich.
ludzie mają tupet
|
|
kyllana
22/01/2012 16:36
|
Ludzie rzeczywiście maja tupet. Zdarzyło nam się parę razy pomagać. Wtedy się umawiamy np że ja pilnuję, ale one szykują jedzenie dla dzieci, albo poprostu płacą (niewiele, ale zawsze jakiś grosz). Uważam, że taki układ jest fair.
kyllana
|
|
anucha24
23/01/2012 14:15
|
mysle ze fair. mojej sasiadce nie wpladlo do glowy mi zaplacic,mimo ze nie mialam pracy :/
|