Strona główna / Forum / Kącik mam / Tęsknota... :-( jak sobie z nią radzicie?


Right menu


Kącik mam

Tematy związane z ciążą, macierzyństwem, wychowywaniem dzieci.

Musisz być zalogowany aby uzyskać dostęp do forum. Możesz się zalogować tutaj

Autor

Wiadomość

andz2

12/07/2010 19:58

Tęsknota... :-( jak sobie z nią radzicie?

Hej dziewczyny.Mam doła .Ostatnio dopada mnie ten stan tęsknoty...Myślę o rodzicach,którzy wcale nie stają się młodsi ,o rodzeństwie i domem rodzinnym. Tutaj nie czuje się spełniona... mimo że mam dziecko,męża,mieszkanie, jakieś pieniądze...brak mi rodziny . Nie umiem tu żyć,mimo że mam znajomych ale to nie to! Ludzie za oknami są mi tacy obcy,niedostępni a ja czuję się jak z innej planety.Coraz częściej myślę o powrocie do kraju,do domu.Kiedy w Polsce obecnie mamy temperaturę ponad 35 stopni w dzień,że nie można spać w nocy,tutaj człowiek trzęsie się jak galareta w dzień bez ogrzewania! Wiem że w kraju jest brak perspektyw na pracę i dogodne życie,jak się mieszka w mniejszym mieście,ale jednak mimo tego chciałabym zjechać...Nie umiem sobie powiedzieć : mam kasę i reszta mnie nie obchodzi! (znam takich ludzi którzy tak myślą),ja jednak gdy pomyślę o rodzicach ściska mnie w dołku a łzy napływają do oczu Dla mnie rodzina jest najważniejsza! Sorki,ale jakoś chciałam podzielić się z Wami moimi odczuciami i ogromnym dołem który mnie dopadł......

klauduska

13/07/2010 10:53

Eh widze,ze nie tylko ja mam takie dylematy! Choc pozornie mam tu wszystko-meza,dziecko,pieniadze i samochod to nie mam tego co najwazniejsze-Rodzina! ja rowniez bardzo tesknie,moj synek nie ma dziadkow,ani wujkow a jak jedziemy do Polski to wszyscy sa mu obcy-MASAKRA! caly czas zastanawiam sie nad powrotem do PL ale poprostu sie boimy! Nie mamy wlasnego kata,a nie wiem czy zniose mieszkanie z tesciowa?! Jak juz mnie zlapie taki dol to ze 2miesiace mysle tylko jak by to zrobic i zorganizowac,zeby wrocic do Polski! Takze moja droga nie jestes sama!

13/07/2010 11:53

Witajcie!
Ja na szczęście nie mam ciągot do powrotu ale mimo to czasami się tęskni...My też w PL mamy całą rodzinę, a moja siostra mieszka daleko w Azji i brak tych ludzi czasami obok nas ale u nas nie ma związku z powrotem do kraju. Doskonale rozumem wasze dylematy. My w PL swoje mieszkanie mieliśmy zanim zdecydowaliśmy się na emigrację, mąż miał dobrze płatną pracę, ja w perspektywie też zarobki całkiem,całkiem ale myślę,że nie to jest tym co trzyma człowieka w określonym miejscu.Mimo naszego młodego wieku mieliśmy lepiej niż niektórzy dojrzali ludzie. Jednak życie w PL było dla nas 'duszące' i dlatego zdecydowaliśmy się na ten krok i nie żałujemy. Jak się siedzi Tu to chce się pojechać na chwile do PL ale ,w naszym przypadku, wystarczają 3 dni i już chcemy wracać do domu, czujemy że w UK jest nasz dom. No i nasza córka też nie chce wracać, no chyba że na wakacje. Prawdą jest,że niestabilność i brak szerszych perspektyw w ojczyźnie skutecznie odstrasza przed powrotem. Tu też trzeba ciężko pracować by coś osiągnąć ale żyje się jakby 'wolniej', stać człowieka trochę na lepszy poziom życia, no i ludzie(tutejsi)...są zdecydowanie przyjaźniej nastawieni do innych, a nie to co w PL...jak idzie ci lepiej od nas to już cię nie lubimy...grrrr . Ja wiem że u siebie nie jestem ale moje dzieci już nie będą tego czuły i to jet najważniejsze.
Pozdrawiam i niech Wam los przyniesie to o czym marzycie.

Gloria

13/07/2010 12:44

Ja w ogóle nigdy nie tęskniłam ani za krajem ani za rodziną ale za to przez lata tęskniłam za mężem bo zyliśy osobni i widywalismy sie bardzo rzadko i praktycznie mój pierwszy syn wychował się "bez ojca". Od pieciu lat jesteśmy juz cały czas razem i od tego czasu nie mieszkam w PL, byłam tam tylko raz i w ogóle mnie nie ciągnie. Czasem jak słucham ludzi którzy mówią o tęsknocie za rodziną i krajem to mam wrażenie że ja mój limit tęsknot juz wyczerpałam ale tak poważnie to poprostu mam teraz to za czym tęskniłam, wiem ze to jest dla mnie najważniejsze i nic inne się dla mnie nie liczy, mam męża i dzieci to jest moja rodzina i za innymi nie tęsknię nawet za rodzicami. Zresztą przy dzisiejszym stanie techniki mam z wszystkimi kontakt codziennie i w sumie nie czuję odległości i żadne tęsknoty mnie nie dopadają. Ale pamietam że miałam chwile słabości na początki kiedy stawialiśmy tutaj pierwsze kroki i było bardzo ciężko, myślała, sobie Boże co mnie tu przywiało i po co już wolę się męczyć w PL Ale to były tylko chwile. Ogólnie też jestem twardy charakter więc jakoś się nigdy nie rozczulałam nad sobą ale siostra przez kilka ładnych lat płakała za krajem i nie było jej łatwo sobie poradzić Każdy jest inny inaczej odczuwa ma inne doświadczenia chce czegoś innego w zyciu i to wszystko sie składa na te nasze tęsknoty lub ich brak. Pozdrowionka dla stesknionych i trzmajcie się.

krystianek1

13/07/2010 15:23

Ja mam tak samo jak klaudiuska, identyczna sytuacje.teraz najbardziej mnie dobija ze w irlandii ktorej jestem jest zimno zeby w wakacje max temp byla16 stopni to w glowie sie nie miesci, a pl takie upaly.z braku slonca to depresja mnei dopada. szok ;-(

xxx

andz2

13/07/2010 22:38

Myślę że to też zależy od ludzi...
Ja mam bardzo kochającą rodzinę i nie mówię o mężu i dziecku,bo oni są przy mnie ale o rodzicach,matce która nas urodziła i wychowała i ojcu który był od początku przy nas,który zawsze dorównywał kroku mamie...Rodzice są moim autorytetem,kochającą się parą i mam nadzieję że w tym wieku będę taka sama.Jeśli ktoś ma złe wspomnienia związane z domem, rodziną, teściowymi itd. to nigdy nie będzie czuł tego co czują ludzie związani ściśle z rodziną i nigdy nie będzie przywiązywał wagi gdzie obecnie jest...
Rodzice pogodzili się z myślą że musimy wyjeżdżać za chlebem, ale w głębi serca chcą nas przy sobie i to wiem z własnego doświadczenia...Nigdy nie powiedzą : nie jedz tam,zostań,opiekuj się nami na stare lata,bo wiedzą że to byłoby nie w porządku do nich samych...Nie chcę sobie póżniej pluć w twarz,że mogłam zrobić dla nich coś więcej, odebrać sygnały jakie mi telepatycznie wysyłali a nie mieli odwagi wprost powiedzieć w oczy...zanim będzie za pózno...
Jak wygląda tutaj sprawa pogrzebu?..szybko i bez krzyku, nagrobek-płyta, w pózniejszym czasie zapomniana i nie odwiedzana,zero zniczy....Jakoś mnie to przeraża,brak wiary.
Przepraszam jeśli kogoś uraziłam,ale ja tak to odbieram.Jestem tutaj dla zarobku (jak i każdy ),ale coraz częściej myślę o innych a nie tylko o sobie i chciałabym by w przyszłości moje dzieci przyzwyczajały się do myśli że jesteśmy tu w celach zarobkowych,by podnieść status materialny a nie pozostania tu na zawsze! Pozdrawiam.

Gloria

14/07/2010 11:02

Nie nie uraziłaś ale muszę sprostować że to że nie tęsknię np. za rodzicami nie znaczy ze ich nie kocham i nie troszczę się o nich albo ze miałam z nimi traumatyczne przejścia. Nie jestem tu dla zarobku więc może to jest przyczyna braku tęsknoty ale wydaje mi się że nie, że rozłąka z mężem przez pierwsze lata małżeństwa jest głównym powodem.. Ja już poprostu nie potrafię tęsknić za czymkolwiek i tęsknoty tego typu są dla mnie małostkowe- aczkolwiek rozumię je, zależy od ludzi i ich doświadczeń. Może też decyzja o opuszczeniu kraju na stałe pozwala mi łatwiej budować swoje życie tutaj - finansowe, zawodowe i towarzyskie tak jak w Pl i staram się nie pielęgnować uczuć które mogą mi w tym przeszkodzić a wiem że taka tęsknota może to zrobić. Tęsknota może cię zatrzymać w miejscu nie masz odwagi zrobić czegokolwiek , zaangażować sie w cokolwiek bo nie ma to sensu bo ty zaraz przecież wracasz. Tak mi sie wydaje i trzymam s ię od tęsknot z daleka bo z autopsji wiem jakie to parszywe uczucie (wg mnie)

magdalena24

14/07/2010 11:36

I jak tęsknię bardzo za rodziną tak jak i ty.Nie mogę znaleźc sobie tu miejsca,siedzę całymi dniami w domu z dzieckiem i dół mnie ściska więc wziełam sie na sposób! uzgodniłam z mężem, że będę sobie jeździc do polski takie 2/2 czyli dwa miesiace w Londynie dwa miesiące w Polsce.I jestem bardzo zadowolona właśnie spędzam wakacje z synkiem u moich rodziców najgorszy będzie powrót pod koniec sierpnia, ale dam rady w końcu wracam bądź co bądź do męża Nie daj się depresji!! a napewno znajdziecie jakieś wyjście z sytuacji.Jak będziesz chciała popisac to mój adres e-mail sebasto 75@onet.eu.Trzymaj się!!

magda

14/07/2010 12:10

Witam!
Nie mam zamiaru nikogo urazić ale trochę mnie dziwi stanowisko niektórych osób(nie tylko forumowych).Skoro tak bardzo tęsknią za rodziną, a są tutaj tylko dla pieniędzy (jak ktoś to określił) to wg mnie równanie jest proste. Jeżeli jest to szczere i prawdziwe to nie wiem co tu jeszcze robią. A jeśli mimo ich tak ciężkiej wewnętrznej sytuacji nie wracają to znów proste równanie - status materialny,kasa są ważniejsze niż rodzina! Ja po prostu tego nie kumam. To chyba oszukiwanie samego siebie. Trzeba wziąć się w garść i coś ze sobą zrobić.Życie to ciągłe wybory i ciągłe płacenie za błędne decyzje. Każdy z Nas tego doświadcza. A umartwianie się nad swoim losem i nic nierobienie by go sobie poprawić jest...delikatnie mówiąc...a może lepiej nie powiem.Nie zrozumcie mnie źle ale takie 'nakręcanie' się w złą stronę nie pomaga bo tylko gorzej się czujemy. Ja już dawno nauczyłam się cieszyć z tego co mam, a nie narzekać, nie myśleć co by było gdyby...
Tam dom mój gdzie serce moje, a jest ono tam gdzie są moje dzieci!!!
aha...mi się wydaje że my Polacy generalnie jesteśmy chorobliwie przywiązani do miejsc, budynków i rzeczywiście jest tak jak napisała Gloria - to zatrzymuje wielu ludzi w miejscu, a jak napisał ktoś mądry: 'jeśli stoisz w miejscu to się cofasz, bo świat ciągle pędzi do przodu'
Pozdrawiam

Wiosna

14/07/2010 13:26

Medexa, troche ostro napisalas...nie bede z Tobá polemizowala...
Sádze ze czlowiek mniej by tesknil gdyby nie mial czasu na rozmyslanie, tu sié zyje wolniej i moze dlatego czésciej czlowiek popada w zadumé...
Gdyby tu na miejscu byli wypróbowani przyjaciele (a nie daleko w kraju)gdyby pogoda byla inna, gdyby mialo sie lepszá prace (a co za tym idzie satysfakcje)itd, duzo gdybania...ale Bo tutaj jest jak jest...i trzeba sobie dawac z tym radé...
Mam kolezanké zwasze pieje peeny na czesc Anglii i Anglików i moze dzieki temu lepiej jej sie tutaj zyje (bo nie przejmuje sie pierdolami)jak tylko mowié ze cos mi sie tu nie podoba zaraz na mnie naskakuje, czym doprowadza mnie do pasji, w zwiázku z tym widuje sie z nia coraz rzadziej...Odbieglam od tematu...
Najbardziej tésknié za mojá Mamá, z ktorá mieszkalam bardzo dlugo (i nie wstydze sie tego)za polská wsiá, którá czésto odwiedzalismy, a o reszcie staram sie nie myslec...moje miasto czasem jak widze w TV to zaczynam tesknic i nadal twierdze ze Warszawa jest ladniejsza niz Birmingham...ale tu zamierzam jeszcze troche pomieszkac, wiec....
Nie wierze ze nie teskni sie za Polská....

pozdrawiam cieplutko

AnnLondon

14/07/2010 19:51

Tesknie czasami za Polska, ale jak juz napisalam kiedys: do Polski - kraju teraz wyidalizowanego. Genius loci.
Cztery pory roku scisle zwiazane z zapachami i smakami. Z oszalamiajacym zapachem bzu, smakiem truskawek, orgia kolorow lisci scielacych sie na chodnikach.
Tesknota przemija. Po prostu staram sie nie popadac w melancholie.

andz2

14/07/2010 20:35

Hej .Ja może odpowiem Medexie na własnym doświadczeniu i przykładzie.
Kilka dobrych lat temu postanowiłam z moją drugą połową (jeszcze chłopakiem) przyjechać tutaj i trochę zarobić....lata leciały,zdążyliśmy się pobrać ,tu urodziłam dziecko,ale tęsknota na początku nie była tak duża,może dlatego że byliśmy młodzi i głupi,potrzebowaliśmy się wyszaleć,pobyć sami z dala od rodziny...
Po jakimś czasie zrozumieliśmy że to nie na dłuższą metę...tęsknota była silniejsza,wiele spraw rozjaśniło umysł.Status materialny wcale nie jest ważniejszy od rodziny,kasa to nie wszystko ale wiele ułatwia.My na przykład pomagamy (materialnie)rodzicom i wcale nie twierdzę że wyjazd tutaj było błędną decyzją i wcale nie użalam się nad swoim losem! Zastanawiam się tylko jak Wy sobie radzicie z tęsknotą , może nie za krajem (jeśli nie jesteście patriotkami)tylko za rodzicami,rodzeństwem...
Prawda mój wybór, ale jestem tylko człowiekiem który ma wielkie serce i darzy rodziców wielkim uczuciem , żyje w przekonaniu, że choć emigracja bardzo boli, to i ma te dobre strony...Pozdrawiam

14/07/2010 21:42

Gorąco przepraszam jeśli komuś nadepnęłam na odcisk. Nie miałam takiego zamiaru.
Co do mocy tęsknoty to wydaje mi się też że zależy ona nie tylko od tego jaki się ma relacje z najbliższymi ale w dużej mierze też od tego jakich ma się tu wkoło siebie ludzi. My asymilujemy się z anglikami i mamy szczęście bo trafiliśmy we wspaniałe środowisko. Mam też, co prawda niewielu ale za to prawdziwych przyjaciół(poznanych tutaj). Przez to nie czujemy się tu obco, wręcz przeciwnie...a nawet lepiej niż wtedy gdy przeprowadziłam się na świeże osiedle jeszcze mieszkając w PL. Myślę, że dużo emigrantów ma ciężko bo siedzą w domu, nie wychodzą do ludzi a jeśli już to tylko w gronie polaków. Warto się otworzyć i choć troszkę poczuć się częścią tego świata. Wtedy jest znacznie łatwiej. Pójść do pracy, a jeśli nie ma jak to zapisać się na fitness, do szkoły albo play group, nie koniecznie tam gdzie są Polacy bo to utrudnia asymilację ze społeczeństwem. Wiem,że dla wielu to problem bo bariera językowa skutecznie odstrasza prze takimi działaniami ale jak się chce to można wszystko.
Pozdrawiam

Gloria

14/07/2010 23:03

Uważam sie za patriotkę.

Wiosna

14/07/2010 23:24

Równiez uwazam sie za petriotké...
Teraz to mi sié spodobalo to co napisalas Medexa, trzeba sié otaczac ludzmi pozytywnie nastawionymi do zycia, otworzyc sie na swiat (na ten obcy swiat?)masz racje moze z racji bariery jezykowej taki problem z asymilacjá...hm!ale i Anglicy nie zawsze szukajá kontaktu z nami...
mam przyklad na sobie, w poprzednim miejscu zamieszkania mielismy bardzo fajnych, zyczliwych Anglików (starsze malzenstwo), chétni do rozmów, do pomocy itd, zmienilismy dom *visa vi mamy mlodsze nieco od nas malzenstwo z dziewczynká w podobnym wieku do naszych corek i...jedynie zdawkowe hello (napiszecie, ze powinnam probowac sama zagadac...i owszem zrobilam to ze dwa razy...i nic....wiec zaprzestalam, nic na sile...
Tez tésknié za bzem, zbozem, truskawkami i sloncem (a teraz w Polsce upaly)...
Najfajniej byloby wsiásc w samolot i wtedy kiedy zaczynamy tesknic poprostu odwiedzic tych ktorych nam tu brakuje..(nie zawsze jednak mozna)..
Pieniádze to nie wszystko...zresztá mam wielu znajomych w Polsce którzy zyjá lepiej niz my tutaj (naprawdé)...

pozdrawiam cieplutko

andz2

15/07/2010 14:36

Nie sugeruję kto jest patriotą a kto nie,każdy wie najlepiej co czuje do kraju i rodziny
Nie czuję się urażona Medexa a wręcz przeciwnie, nie nadepnęłaś mi na odcisk, bo to co napisałaś to mnie nie dotyczy.
Otóż też mam tutaj swoje grono polskich i tych angielskich znajomych,spotykamy się ,robimy wspólne wypady za miasto i wiele różnych rzeczy,z angielskimi też mamy wspaniały kontakt,bo często się spotykamy i pracujemy razem itd.Czasami myślimy że anglicy są przyjażnie nastawieni do nas (może ci starsi),ale wiem co o nas polakach myśli młodsze społeczeństwo-tego Wam w oczy nie powiedzą tylko za plecami (wiem to bo pracuję z młodzieżą).Każdy ma tu wiele fajnych ludzi z którymi można "konie kraść",ale nie umiem ich nazwać przyjaciółmi, bo na to potrzeba wiele lat.Swoją drogą nie siedzę w domu na czterech literach i "z nudów tęsknię",też jestem ciągle zajęta w ciągu dnia;college,basen,siłka itd.a oprócz tego pracuję na pół etatu,także się nie nudzę,ta tęsknota tkwi wewnątrz mnie i nikt i nic nie jest w stanie jej przerwać!
Tęsknota nie jest związana z braku zajęć ale z chęci czucia bliskości z rodziną (nie tylko przez tel.lub skype),darzenia ich niesamowitym uczuciem i martwienia się o nich...........
Co do Magdaleny24 to ci kobitko zazdroszczę, że masz takie udogodnienia 2 na 2...mój mąż raczej by się na to nie zgodził,bo chce nas przy sobie
Pozdrawiam

anulka27

18/07/2010 10:49

Witajcie dziewczyny
Ja też bardzo tęskniłam za rodziną,wróciłam z dziećmi do Pl po dwóch latach spędzonych w Anglii,mąż tu musiał zostać.
Po 10 miesiącach życia w Pl,przerosła mnie ta szara polska rzeczywistość i postanowiłam,że wracam do męża.
Jestem znowu tutaj w Anglii pół roku,inaczej podchodzę do pewnych spraw,nadal tęsknię za rodziną,ale nie do tego stopnia by wpadać w depresje.
W Polsce trudno jest utrzymać troje dzieci,zarobki są śmieszne,do tego szkoła pochłania dużą część domowego budżetu,i mimo,że ma się mamę,rodzeństwo i resztę rodziny wokół siebie,to myśl,że nie jesteś w stanie zapewnić dzieciom jakiegoś minimum ściska w sercu.
Teraz zrozumiałam,że moja najważniejszą rodziną jest mój mąż i moje dzieci.
Pozdrawiam Was wszystkie i życzę wytrwałości na emigracji

Anka

Corwina

20/07/2010 11:31

I mnie jest czasem bardzo ciężko, ale staram się o tym nie myśleć non - stop, bo bym chyba oszalała. Jednakże, jak dopadnie dół...tęsknota za Polską, mamą i siostrą (ja), tatą i córką (narzeczony), polską rzeczywistością (nawet tą szarą, ale jakże naszą), polskimi znajomymi, polskim językiem od rana, polską śliczną pogodą...mogłabym wyliczać i wyliczać. Emigracja - żeby zarobić, żeby ziścić marzenia o własnym mieszkaniu w Polsce, wrócić do Polski, pobrać się...
Z comiesięcznych zarobków pomagamy bliskim w Polsce...praca, którą wykonujemy jest bardzo ciężka i wykańczająca fizycznie...napiszecie może, żeby zmienić - ale okazało się teraz, że jakoś ciężko to zrobić, nie ma wakatów...
Anglia, Anglicy - jacyś tacy obcy, ja czuję się obco, rzeczywiście jak z innej planety, to nie mój kraj, nie moja rzeczywistość, a jesteśmy tu już 2 i pół roku prawie i wciąż "zaczynamy" oszczędzać dla siebie (bo tak to jak napisałam - dla bliskich w Polsce, a nie takie było początkowe założenie). Czekam na nasz powrót do Polski...
Trzymajcie się.

beska

24/07/2010 15:19

postaram napisac to w kilku zdaniach,wiec pierwsza rzecz to wkurza mnie gadanie,ze tu mam dom meza rodzine samochod itp ale to nie najwazniejsze bo liczy sie rodzina,tylko ze jak wiekszosc z was pisze ze w polsce niestety nie ma perspektyw na dobra prace,czyli lepiej klepac biede jechac na kredytach do konca zycia ale byc obok mamy i taty,jestem tu ponad 5 lat,jestem tu z mezem i corka mamy prace i wokol nas duzo fajnych ludzi.dwa razy do roku jezdzimy do polski i jest ok,nie wiem ile tu jeszcze zostaniemy,ale nie widze siebie w ponurej polsce,z kolejkami do urzedu pracy,moja rodzina jest przy mnie czyli moj maz corka i nie dreczy mnie az tak tesknota zeby to zostawic i wracac do polski,chcialabym zeby tu odezwaly sie dziewczyny ktore z tesknoty do kraju wrocily do polski,i jak im tam sie wiedzie.niestety cos za cos,nie mozna miec wszystkiego na raz,

Olenka 20.10.2008
www.olenka.aguagu.pl/


Beata

sokolska

24/07/2010 17:56

Ja też tęsknie !!!!!!!! czasem bardzo czasem mniej . Jak tęsknie barrdzije oszczędzam na bilety do Pl albo oszczędzam i kupuje mamie bilet tutaj choć na 2 tyg i jest oki. Gdyby nie ja tutaj nikt by nie zobaczył Szkocji pięknego Edynburgha i innych miast . Zyje tu z córeczką i mężem na codzień człowiek jest zajęty praca dom, obowiązki tylko w wekendy myśle ze chciałabym pojechać na kawe do babci no cóż nie można mieć wszytkiego a takie zamartwaianaie sie do niczego nie prowadzi !!! Choć mnie najbardziej wkurza TO że nie mam y Tu ani w Pl mieszkania własnego kąta i to jest najbardziej flustrujące!!!! pozdrawiam

Gabrysia 29.maj.2008
alleluja i do przodu!!

zabolek12385

25/07/2010 20:24

Hej dziewczynki nie jestescie same ale....
Ja bardzo czesto tesknie za rodzina niestety nie bardzo mam jak sie nimi nacieszyc kiedy jestesm w Pl to co mam tylko mame, ojczym Kochany jak Anioł przebyw w Szwecji i nie bardzo udaje nam sie zgrac z urlopem, siostra w niemczech ( teraz urodzila blizniaki a ich jeszcze nie widzialam a maja juz ze 2 miesiace) a reszta rodziny porozrzucana po Dani i Niemczech wiec niestety chocbym chciala nijak mam jak to pogodzic ale coz takie zycie i trzeba sie z tym pogodzic.

Pozdrawiam Was i buska